Nationalpark Gesäuse

            W linii prostej tylko 450 km dzieli okupywane w wakacje przez tłumy turystów Tatry i Podhale od spokoju panującego na bezkresnym oceanie Alp. Alpy Gesäuse są malutkim fragmentem Północnych Alp Wapiennych, które rozciągają się na prawie całą szerokość Austrii. Utworzony w nich w 2002 roku park narodowy zajmuje 11 054 ha. Dla porównania powierzchnia TPN liczy 21 164 ha. Pomimo pewnych różnic oba obszary parków łączą szczególne walory krajobrazowe oraz wielkie bogactwo gatunków fauny i flory.

            Park Narodowy Gesäuse leży w rozwidleniu rzek Enns i Johnsbach, które oddzielają trzy masywy górskie Buchsteingruppe, Reichensteingruppe i Hochtorgruppe. Rzeka Enns jest najdłuższą rzeką płynącą w całości w Austrii. Na odcinku, w którym przepływa przez Gesäuse tworzy ona malowniczy kanion. Tutaj na długości 15 km ma ona spadek 150 m, co stwarza bardzo dobre warunki dla uprawiania raftingu. Jej bystrza podnoszą poziom adrenaliny uczestników spływu. W miejscach, gdzie rzeka zwalnia swój nurt można podziwiać wznoszące się nawet  do 1800 metrów ponad jej poziom szczyty gór. Brzegi rzeki zachowały się w naturalnej formie. Rosną nad nimi bujne lasy łęgowe, wśród których  znalazło schronienie wiele organizmów roślinnych i zwierzęcych charakterystycznych dla terenów zalewowych. Najciekawszym żyjącym tu gatunkiem jest ptak z rodziny bekasowatych -  brodziec piskliwy, który upodobał sobie jako teren lęgowy naturalne żwirowiska na brzegach rzeki.

             Najwyższym szczytem, który znajduje się na obszarze parku narodowego jest Hochtor (2369 m). Ponieważ jest to jeden z najwyższych szczytów na wschodzie Austrii widok z niego jest bardzo rozległy. Szczególne wrażenie zdobywców Hochtora wzbudza sąsiedni, drugi co do wysokości szczyt Gesäuse - Großer Ödstein (2335 m). Pięknie prezentują się też inne masywy wznoszące się nad Doliną Enns. Oprócz wspomnianych już szczytów Buchstengruppe i Reichensteingruppe imponująco wygląda też grupa szczytów wznosząca się nad pobliską miejscowością Admont. Wyróżniają się one wszystkie przepaścistymi ścianami a bliskość ich sprawia, że widać ostro ich kształty. Niestety położone w oddali na zachodzie zaśnieżone szczyty masywu Dachstein (2995 m) widoczne są tylko w zarysie przez lornetkę. Po parku jest wytyczona gęsta sieć szlaków turystycznych o zróżnicowanych trudnościach, jest też dozwolone uprawianie wspinaczki sportowej. Zimą na terenie parku można odbywać wycieczki na nartach skiturowych lub na rakietach śnieżnych.

              Oczywiście szczególną wagę władze parku narodowego przywiązują do tego, aby dobrze wyeksponować bogactwo jego przyrody ożywionej. O najcenniejszych gatunkach występujących w Gesäuse poinformują nas tablice rozmieszczone zazwyczaj na początkach szlaków turystycznych. Chyba najbardziej pracownicy parku dumni są z żyjących tu pardw górskich, orłów, kozic i świstaków, oraz z ponad 1000 gatunków motyli i ponad 50 gatunków storczyków, które tu występują. W trakcie wycieczek po parku udało mi się zobaczyć kozice i usłyszeć odgłosy świadczące o występowaniu świstaków. Sporo czasu poświęciłem sesji fotograficznej kumaka górskiego i zaskrońca. Z ciekawych gatunków roślin napotkałem koślaczka stożkowatego. Jest to gatunek storczyka, który już od ponad 70 lat wyginął w Polsce. Z pośród rosnących tu endemitów udało się odnaleźć dzwonek ciemny (Campanula pulla), pierwiosnek o niemieckiej nazwie - Clusius primel (Primula clusiana), goździk alpejski (Dianthus alpinus). Wszystkie te gatunki w naturze rosną tylko w górach północno wschodniej Austrii. Ponadto dzięki wizycie w Parku Narodowym Gesäuse wzbogaciłem mój atlas roślin o fotografie gatunków: przywrotnik alpejski (Alchemilla alpina), krwawnik klaweński (Achillea clavennae), naradka mlecznobiała (Androsace lactea), saussurea wielkogłowa (Saussurea pygmaea), kozłek (Valeriana elongata), zaraza bladokwiatowa (Orobanche pallidiflora),  len alpejski (Linum alpinum)
 

                  Dla zwiększenia bioróżnorodności podobnie jak w Tatrach prowadzony jest w  Gesäuse wypas części łąk górskich. W większości „kosiarkami” polan są krowy i konie. Ale zdarzają się pewne wyjątki. Na pastwisku koło schroniska Haindlkarhütte spotkałem dwa osły. Były one bardzo blisko zaznajomione z turystami. Na widok otwieranego plecaka przybiegły i usiłowały wyrywać z ręki kanapkę, a potem uciec z plecakiem w zębach. Następnego dnia, gdy wyraźnie zainteresowało się mną  stado kilkunastu byków wolałem uciekać. Jak widać lista atrakcji jakie można spotkać w Gesäuse jest bardzo szeroka.

                 Park Narodowy Gesäuse jest bardzo przychylnie nastawiony do wszelkich form jego zwiedzania. Zarówno wspinaczka jak i uprawianie narciarstwa skiturowego mogą nie kolidować z celami postawionymi przez ochronę przyrody. Wszystko zależy od kultury i świadomości uprawiających sport na terenie parku osób. Żadna liczba strażników nie jest w stanie zapewnić opieki rzadkim gatunkom organizmów na powierzchni wielu tysięcy hektarów. Pod hasłem „Fair play” toczona jest więc w parku kampania krzewiąca poszanowanie dla dzikiej przyrody i ucząca turystów jakie działania są szkodliwe. Została wykonana w tym celu ścieżka edukacyjna i wydrukowano powszechnie dostępne foldery.  Nie spotkałem podczas tygodniowego pobytu w Gesäuse żadnego śladu wandalizmu. Przybywają tu ludzie, których oczekiwania w stosunku do dzikiej przyrody są dobrze określone i otrzymują oni nagrodę w postaci wysokiej jakości wrażeń.

                Ruch turystyczny w Parku Narodowym Gesäuse nie jest nadmierny, a liczba samochodów przy wejściach na szlaki jest znikoma. W połowie lipca na małych parkingach stało w środku tygodnia po kilka samochodów a w weekendy nie widziałem ich nigdzie więcej niż  30.   Pomimo małego ruchu samochodowego dyrekcja parku postanowiła przystąpić do międzynarodowego programu „ACCESS 2 MOUNTAIN”, który ma w Alpach i Karpatach w przyszłości ograniczać ilości turystów przybywających w cenne przyrodniczo miejsca samochodami prywatnymi. Chodzi o stworzenie takiego systemu komunikacji publicznej, który zapewni turystom pełną mobilność i będzie dla nich wygodniejszy niż dojazd własnym samochodem. Bardzo istotną rolę w tym systemie powinien odgrywać transport kolejowy.  W projekcie tym uczestniczą podmioty z Austrii, Słowacji, Polski, Rumunii, Włoch, Ukrainy i Serbii. Nasz kraj reprezentuje Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. Z całą pewnością ta szlachetna idea, aby połączyć Alpy i Karpaty siecią alternatywnych dla komunikacji indywidualnej rozwiązań jest godna popierania. Domyślam się że, jest to projekt trudny do realizacji, ale choćby odniesione częściowe sukcesy i doświadczenia mogą zmniejszyć narastające problemy z negatywnymi konsekwencjami nadmiernego ruchu samochodowego.

              Większości naszego społeczeństwa przedstawiany jest poprzez reklamy telewizyjne obraz Austrii tylko jako kraju nowoczesnych kurortów oplecionych siecią kolejek linowych. Jednak znaczne powierzchnie Alp pozostają w tym kraju wolne od urządzeń technicznych ułatwiających docieranie turystów w głąb gór. Dotyczy to zwłaszcza parków narodowych. Miejscowości leżące w ich sąsiedztwie nie są wcale w związku z tym poszkodowane. Ich mieszkańcy słusznie dostrzegają szansę na swój sukces w oparciu o wykorzystanie wartości płynących z dzikiej przyrody i spokoju jaki ją otacza. W oparciu o te założenia w 2007 roku powstał w Austrii Związek Wiosek Alpinistycznych. Należy obecnie do niego 17 miejscowości i w gronie ich jest położona przy granicy Parku Narodowego Gesäuse wioska Johnsbach. W tej małej osadzie liczącej kilkadziesiąt domów naprawdę można wypocząć.

                 Swoim rozmiarem Johnsbach odpowiada wielkości Zakopanego z czasów Tytusa Chałubińskiego. Nic jednak nie zapowiada, aby dalszy rozwój tej alpejskiej wioski poszedł w kierunku jej chaotycznej rozbudowy. W przypadku Zakopanego czasu już nie można odwrócić. Nie oznacza to jednak, aby pod Tatrami nie mogła nastąpić zmiana filozofii myślenia i może dalszy rozwój naszego regionu skoncentruje się na optymalnym wykorzystaniu bogactwa przyrody ożywionej i nieożywionej. Może, gdy dogłębnie przyglądniemy się Alpom nastąpi wstrzymanie zabudowy podtatrzańskich polan i zamienianie ich na parkingi. Wszyscy jesteśmy dumni z wkładu jaki w rozwój Zakopanego włożył Tytus Chałubiński. A jaki kierunek działania obrałby dzisiaj ten powszechnie poważany człowiek i czy potrafilibyśmy go posłuchać?

Andrzej Gibała


www.natura-2000.eu